poniedziałek, 30 marca 2009

Tajemnica Daty

tajemnica daty

tamtej nocy
krzyczałam
nie widziałam twojej twarzy
a inne twarze czuć było obłędem,
nikt nie był niewinny
ludzie nosili ciężkie grzechy
gdy snuli się nad kanałami
po brudnej ulicy
pełnej odpychających bram
oni wszyscy się rozkładali
człowieku, cuchnęli na kilometr
a ja nie odwracałam wzroku
świadoma również mojego
rozkładu
patrzyłam im bezczelnie w oczy
i szykowałam dla ciebie
ostry nóż
uwierz mi, chciałam to zrobić.

zwierzę uciekło
smród ulicy
nie był porażający

niedziela, 22 marca 2009

wtorek, 17 marca 2009

sobota, 7 marca 2009

z szuflady







stare prace sprzed lat, przepraszam za jakość, wtedy cyfrówki nie były tak dostępne :-]

list

Wśród starych szpargałów, znalazłam niewysłany list do M. sprzed lat niemalże 10...
A obok listu, stary cytat z "Gry w klasy" Cortazara :

"Kiedy ruszasz w wędrówkę po knajpach, dramat namiętności polega nie na tym, z kim wędrujesz, ale z kim się rozchodzisz"

Mam takich niewysłanych listów więcej, zwykle umarły, istnieją tylko, jako rzeczy, ten jeden, który postanowiłam przeczytać ma swoje 5 minut:

"Chodziliśmy nie szukając się, ale wiedząc, że chodzimy po to, żeby się znaleźć." O tak, ja właśnie po to kochałam wybiegać w szaleńczym porywie z domu, wypatrując na ulicy Twojego śladu. Po to, ta niedzielna wyprawa na dworzec. Przepraszam za ten policzek, tak naprawdę nie liczyłam na to, że tam będziesz, i że z nią. Szukałam tego, co mogło zostać.
Skąd tyle próżni w takim małym ciele z bujnym życiem osobistym? Dałeś mi tyle, ile wziąłeś. Teraz ciągle docierają do mnie "nowe"wiadomości, zza grobu gnębiąc mnie jakimś starym słowem od niechcenia, cytatem z pamiętnika. I nie ma już żaru, pożogi, ani nawet popiołu dla mnie. Nie podpalę się, a tylko płonąć potrzebuję.
"(...) gra polegała na wyławianiu tylko tego, co najbłahsze, ukryte, przebrzmiałe (...)" Cortazar był genialny. Gdy czytałam "Grę w klasy", gdy przerzucałam nerwowo kolejne kartki, chaotycznie biegając po książce od końca do początku, przez środek i znowu do końca, brak końca, brak magii, brak, brak i jeszcze raz brak mnie przeraził, zasmucił. Nie może nie być rozwiązania. Wydawało mi się, że grając, wszystko jest powtarzalne i do wycofania.
Ten brak w powieści był najważniejszy. Wszystko w krótkich fragmentach, strzępkach wspomnień, zdawkowe i lakoniczne. Dla mnie brak też jest ważny, szukam go intensywnie.
Czasem żałuję, że nie zapisuję już życia tak skrupulatnie i realistycznie jak kiedyś, chciałabym teraz móc przeczytać M. co robiliśmy razem, włącznie z przeżuwaniem współnych posiłków.
Boję się, że zostanie mi tylko wyłaniać powolutku i coraz mniej żywe skrawki z pamięci. Że zapomnę.
Zaczynasz mi znikać, rozpływasz się na moich oczach...."

I tak dalej, i tak dalej...Same takie truizmy wylewające się ze złamanego serduszka :-)
Bałam się, że nie zapamiętam tego, co czułam. Wczoraj ktoś mi przypomniał o tym, jak intensywnie odczuwamy. Zapomniałam. Chyba przeproszę się z szufladą pełną notatek i spróbuję zapamiętać z powrotem jak najwięcej...