czwartek, 31 października 2013

Sekret nr 3/ Secret No. 3

Tym razem odbiegłam od formuły klasycznego "widoczka". Ale Samhain zobowiązuje. Przybory: czerwona szminka, warkocz, nieskazitelność koronki, szkarłat przywołania

This time the secret is digressive to primal game. But Samhain is obliging. Paraphernalia: red lipstick, french braid, immaculacy of lace, scarlet of invocation



środa, 30 października 2013

Uterus

Oh, jak bardzo nie znoszę tej pracy!/ Oh, how much i hate this work!

wprowadzę dzikość w twoje ściany uformuję mięśnie będę krążyć oddechem aż zapulsujesz ciepłem a gdy wreszcie wstaniesz o własnych siłach, odzyskasz władzę zmysłów i zapragniesz krwi nakarmię cię, napoję cię i otworzę drzwi otworzę drzwi 

I will bring the wildness in your walls i will form your muscles i will circulate my breathe untill you will pulsate with warmth, and at last, when you get up stronger than ever, when you win back a control upon your senses and when you become desirous of blood i will feed you i will blood you  i will open the door 


Uterus, oils on canvas, 80x60 cm






miłe wyróżnienie

Dusza powinna pozostać otwarta tak, żeby wszystkie zwierzęta mogły do niej wrócić.

W trakcie pracy, cały czas kołatała mi w głowie myśl, że to nie moje ciało, to nie moje ciało. Mój biust jest cięższy, mój brzuch porozcinany obecnością dzieci, tak wysoko podniesione i gęste włosy mam tylko po nocy przespanej z wałkami. Nie znoszę wulgarności jej piersi. Jej kamiennej sztuczności. Gdybym tak naprawdę miała "przerobić" je na swoje, byłoby rozcięciem, wycięciem, rozszarpaniem. Ciepłem i czułością. Nie mam na tyle odwagi, nie mam siły, by z nim walczyć. Przyjmijmy że jest, odkąd naznaczyłam je drobnymi śladami, bruzdkami, bliznami. Jest. Gdy zaczynałam 'rekonstrukcję', przychodziły mi do głowy różne wersje uzasadnienia rozcięcia i obecności czaszki, od najbardziej leniwej, że to po prostu część mnie i zawsze tak rysowałam,po bardziej rozbudowane, jednak pochylanie się nad nimi nic mi nie dało i  poza lakonicznym stwierdzeniem, że new brave world to nie dla mnie i bezpieczniej będzie odwoływać się do łona lasu, odpuściłam sobie. A gdy namalowałam zwierzęta, przyszedł sen (opisałam go kilka postów wcześniej). Wtedy dotarł do mnie pierwszy skrawek: to nie jest rana od, to OTWARCIE ku. Szansa na ponowne zebranie w nowy wzór rzeczy i spraw pogubionych. Zaproszenie.
Zaraz potem, po 'Norwegian Wood' , gdy światło i katharsis post-książkowe zmuszało mnie wciąż do myślenia o miłości,  pomiędzy myciem naczyń i parzeniem herbaty, przypomniałam sobie o magicznym alfabecie , o którym przeczytałam zdaje się, że u Micheleta. Ponieważ nie mam przy sobie 'Czarownicy' i boję się, że coś pomylę, skrócę opis rytuału do meritum: kochankowie robili sobie nacięcie na biodrach, czasami jako inicjały ukochanej osoby i w momentach rozłąki 'otwierano' je,  wierzono, że ból w ranie odczuwa się wtedy symultanicznie, informując drugą stronę o nagłej potrzebie bliskości.
I tutaj moje słowa się urywają, strzępkami codziennie szukam płynnego przejścia do drapieżników, wilków i miłości. Skreślone rzędy skarżenia się, uniesień i słonej niepewności zapełniają notatnik, słowa pozbawione ciała, tkwią teraz maleńkimi odłamkami we mnie, zimne i nieparzyste jak moje prace

The soul should be constant open, to help return all animals into her.

During (re)-painting, one thought was knocking and rattling in my head, that this is not my body, this is not my body. My breasts are heavier, my belly is cut by the presence of kids, so lifted and thick hair i've got only after night with rollers. I hate the vulgarity of her bust. Her stony artificiality. It's not me, it's not me. If i honestly could ' rearrange' it on my own, it would be gash, slash, vulnus. Warmth and tenderness. I haven't got enough courage, i am not enough strong to fight with it. Let assume, that it is, since i've marked it with petite, frail trails, wrinkles, scars. It is. When i began 'the reconstruction', different versions of substantation the wound and the skull occured to me, from the laziest, that this is  a part of me and i draw this way 'for always', to more expanded, however bending over them wasn't satisfied and except for laconic statement, that 'new brave world' is not for me and will be more safely to recall the forest's womb, i let myself go. And when i painted animals, this dream came ( i describe it few posts earlier). Then, the first crumb sink into me: this is not a wound from, this is the OPENING towards. A chance for renewed collecting lost matters and things in a new pattern. An invitation.
Thereupon, after 'Norwegian wood', when the light and 'post-reading' katharsis coerced me to thinking about love, between washing-up dishes and brewing the tea, i reminded about magical alphabet, it seems, that i had read about it in Michelet. Beacuse i haven't got 'La Sorcière' and i am afraid of making a mistake, let me condense a description of rite to the merit: lovers made a cut on their hips, sometimes cut initials of dear person and in moments of separation scars were open, in believe, that the wound on the other side is simultaneously achy enough to inform about need of proximity. 
And here my words are breaking, tearing off, everyday, through the shreds, i look for smooth transit to plunderers, wolves, and need of love. Cancelled verses of complaining, passions and salty hesitation filling up my notebook, words devoid of body, stabbed in my back now, cold and odd like my works

poniedziałek, 21 października 2013

Widoczek Nr2/ Secret No.2

 Założyłam sukienkę i czerwoną szminkę, rozpuściłam włosy. Dłonie zostawiłam nietknięte, czerwień paznokci krzyczałaby wulgarnie w kontakcie z ziemią i z ciszą misterium. Chciałam, by każdy gest otwierał przestrzeń, przywoływał, głaskał, zaklinał. Każdy oddech i każda kolejna myśl. Wszystko staje się siecią doznań, rytuałem zmysłów. Wciąż się czuję nieswojo, wciąż jeszcze nie jestem pewna, co chcę osiągnąć.

I w(h)ore(d) dress and red lipstick, loosen my hair. My palms stayed untouched, scarlet of nails would scream too vulgarly interacting with soil and with silence of mistery. I wanted every gesture was open on space, invoking, caressing, conjuring. Spell with every breathe and following thoughts. All around becomes web of senses, rite of feelings. It is still strangely and i am still not certain, what i want to achieve. 


* załączonego tekstu nie tłumaczyłam, czułabym się zbyt naga, ale jeśli ktoś chciałby polską wersję, prześlę takową w prywatnej wiadomości. 



piątek, 18 października 2013

Widoczek nr 1/ Secret No.1

 Pamiętacie jeszcze tę dziecięcą zabawę? Postanowiłam, że pomiędzy skrupulatnym rysunkiem i obrazem przyda mi się forma krótka, emocjonalna, niespóźniona.
Zakopując dzisiejszy sekret, znacząc jarzębiną miejsce, do którego co jakiś czas będę zaglądać, uświadomiłam sobie, że to niemal jak rytuał, że widoczek zawiera w sobie ziarenka śmierci.
Nie wiem jeszcze, jaki kształt przybierze projekt, ten pierwszy przygotowywałam zachłannie, nie dając sobie czasu na myślenie. Mam zamiar co tydzień przykrywać ziemią nowy. Zobaczymy...

dla tych, których zabawa ominęła: http://pl.wikipedia.org/wiki/Widoczek_(zabawa)

Do you remember this childish game? I decided, that between scrupulous drawing and painting, a short, emotional, non-late form will useful.
Burying today secret, marking the place which i`m going visit at time to time with rowan, i perceived, that it`s almost like rite, that 'widoczek' includes grains of death.
i still don`t know, what shape will have this project, this first was prepared avariciously, without time to pondering. i`m going to cover new ones with soil once per week. We will see...

for those, who wasn`t play http://de.wikipedia.org/wiki/Himmelchen








wtorek, 17 września 2013

dark love

To jedna z prac 'granicznych'. Nazywam tak rysunki, w których jest zalążek nowego, brzydki jeszcze, nieforemny, z większą ilością pustki. Nie przepadam za nimi. Ale po nich przychodzi kolejne i znowu pełne.

This is one of 'border' work. I call so drawings, in which is included a seed of the new, ugly yet, malformed, with larger amount of vacuum. I don`t like them too much. But there will be alternate come, replete again.

amarantowy rytm zbudzonego lasu
( gdy inwokacja staje sie niemal dotykalną )
krew pulsująca w koronach drzew
( opuszki palców na moich wargach )
przeczucie soczystości, burgund niepewności
ukryte życie płuc

tworzenie świata
oddychanie


amaranthine rhythm of awaken forest
( when invocation becomes almost tangible )
pulsating blood in treetops
( fingertips on my lips )
premonition of succulence, burgundy of hesitation
hidden life of lungs

world's creating
breathing

dark love, tusz, tempera, biała kreda na papierze, 50x68 cm/ ink, temper, chalk on paper, 50x68 cm




wtorek, 10 września 2013

Exlibris No.3

Tym razem mitologia grecka. Oczywiście przefiltrowana przez moje soczewki )
This time greek mythology. Of course strained by my lenses )

4x 16x21 cm

Cerberus

Gorgona

Harpy

Hecate

wtorek, 27 sierpnia 2013

Wokół srebrnego lasu/ Around the silver forest

Propozycje ilustracji na okładkę książki/  Proposed illustrations for a book cover




wtorek, 20 sierpnia 2013

ID

rany cięte, kłute i kąsane. wygładzony uśmiechnięty brzeg sugeruje chirurgiczne cięcie, tak mi pięknie, tak bezpiecznie, z taką precyzją. wyszarpywanie, rozszarpywanie wysoko nad horyzontem, rozległości głębokości, brzegi jak brzytwa rzeki, studnie jak ostre zęby, noże, szkło, gwoździe, obfitość. tak mi dobrze, tak bezmyślnie. przerywanie ciągłości jak rozcinanie skóry. sączy się i wylewa, chcę więcej i więcej, odejdź albo zostań. Przecinaj. Przecinaj. Przecinaj

cut wounds, stabs and bites. smoothen smiling edges suggest surgical precision, i feel so good, i feel so safe, with such accuracy. tearing apart, tearing apart so high above the horizon, extensions of depth, shores like river`s razor, wells like sharp teeth, knives, broken glass, nails, plethora. i feel so good, i feel so vacuously. missing the continuity like gashing the skin. it`s oozing and effuzing, i want more and more, stay or go away. Cut. Cut. Cut

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Colours

 Nie pamiętam słodyczy pasteli. Landrynkowe kwiaty zamieniłam na te z hioscyjaminą, atropiną, skopolaminą.


 W dzieciństwie najmocniej przebijającym kolorem była czerń - powlekająca najciemniejsze punkty pokoju przebiegłym, tańczącym światłem budzącym potwory, paraliżującą świadomością martwych ciał pod ścieżkami cmentarza, pukającymi nocą w szybę wspomnieniami dziadków, przygaszonym i niezrozumiałym poczuciem winy, pokrywającym wszystko pyłem brudu. Gdy dojrzewałam, wszystko, co szeptało z mojej krwi stało się drugim kolorem. Czerń i soczysty cynober złączone, stawały się ziemią, korzeniami, warstwą zmurszałych liści, lasem. Od tego czasu pragnienie jest lasem - gdy się kocham, zamykam w sobie korony drzew, krzyczące ptaki i wszystkie podziemne rzeki ognia, którymi las się karmi. Zamykam oczy.

 Indygo opanowało moje spektrum dość późno, po narodzinach córek. Zasnuło wszystkie inne odcienie, pożarło czerń. Potężne i majestatyczne wije się we mnie leniwą wstęgą tęsknoty i zatopioną dzikością czerwieni. Przyniosło soczystość na truchle barw pierwotnych, majową zieleń, burze pachnące chlorofilem, żale i cudowne momenty pewności. Czasami wyrzuca na brzeg resztki zapomnianych zwierząt, czasem zbutwiałe gałęzie. Gdy drąży mnie spokojnym nurtem, zarasta magentą, obsypuje nią brzegi, zakwita i niemal zastyga. Od czasu do czasu serwuje mi małe końce świata połykając jak jakieś prastare bóstwo wszystko, co wykarmiło.

 Dzisiaj jednak moja kobiecość jest taflą magenty, rozcieńczoną atropiną starego świata.Do dotykania, zapominania, spalania się.


 Bez landrynkowej słodyczy.

I don`t remember a sweetness of pastels. I exchanged candy coloured flowers for these with hyoscyamine, atropine, scopolamine. 

 In my childhood, the most pervasive colour was blackness - covering the darkest points of my room with sneaky, dancing light, which woke up monsters, crippling with the awareness of dead bodies under paths of cemetery, knocking on the windshields with grandparents memories, with dim and incomprehensible guiltiness occulting all with a dirty dust. During puberty, all, what whispered from my blood became a second colour. Blackness and luscious vermilion fused, transubstantiated into soil, into roots, into stratum of mouldy leaves, into the forest. For then, my desire is the forest - when i make love, i lock inside treetops, crying birds and subterranean, fiery rivers nourishing the trees. I close my eyes.

 Indigo subdued my spectrum quite late, after birth of my daughters. It enveloped rest of shades, devoured the blackness. Tremendous and majestic lemniscus of longing wriggles indolently inside of me with submerged red wildness. It brought mellowness instead of primary colours`corpse, may verdure, storms scented of chlorophyll, regrets and miraculous moments of certitude. Sometimes, it strands debris of forgotten animals, sometimes decayed branches. When it hollows me with its calm current, at time to time it overgrows with magenta, lavishing shores, blossoming and almost congealing. At time to time it serves me little doomsdays, swallowing like primeval deity all, what it reared. 

Today yet, my femininity is a surface of magenta, diluted atropine of old world. To touch, to forgetting, to burn.


Without candy coloured cuteness.

sepia, biała pastela i węgiel na papierze 50x70 cm/ sepia, white chalk and charcoal on paper, 50x70 cm

wtorek, 13 sierpnia 2013

Ex Libris

Kolejny do portfolio, 4 prace z wymiarami 21x16 cm, tusz
Next to portfolio, 4 works with dimensions 21x16 cm, ink