poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Colours

 Nie pamiętam słodyczy pasteli. Landrynkowe kwiaty zamieniłam na te z hioscyjaminą, atropiną, skopolaminą.


 W dzieciństwie najmocniej przebijającym kolorem była czerń - powlekająca najciemniejsze punkty pokoju przebiegłym, tańczącym światłem budzącym potwory, paraliżującą świadomością martwych ciał pod ścieżkami cmentarza, pukającymi nocą w szybę wspomnieniami dziadków, przygaszonym i niezrozumiałym poczuciem winy, pokrywającym wszystko pyłem brudu. Gdy dojrzewałam, wszystko, co szeptało z mojej krwi stało się drugim kolorem. Czerń i soczysty cynober złączone, stawały się ziemią, korzeniami, warstwą zmurszałych liści, lasem. Od tego czasu pragnienie jest lasem - gdy się kocham, zamykam w sobie korony drzew, krzyczące ptaki i wszystkie podziemne rzeki ognia, którymi las się karmi. Zamykam oczy.

 Indygo opanowało moje spektrum dość późno, po narodzinach córek. Zasnuło wszystkie inne odcienie, pożarło czerń. Potężne i majestatyczne wije się we mnie leniwą wstęgą tęsknoty i zatopioną dzikością czerwieni. Przyniosło soczystość na truchle barw pierwotnych, majową zieleń, burze pachnące chlorofilem, żale i cudowne momenty pewności. Czasami wyrzuca na brzeg resztki zapomnianych zwierząt, czasem zbutwiałe gałęzie. Gdy drąży mnie spokojnym nurtem, zarasta magentą, obsypuje nią brzegi, zakwita i niemal zastyga. Od czasu do czasu serwuje mi małe końce świata połykając jak jakieś prastare bóstwo wszystko, co wykarmiło.

 Dzisiaj jednak moja kobiecość jest taflą magenty, rozcieńczoną atropiną starego świata.Do dotykania, zapominania, spalania się.


 Bez landrynkowej słodyczy.

I don`t remember a sweetness of pastels. I exchanged candy coloured flowers for these with hyoscyamine, atropine, scopolamine. 

 In my childhood, the most pervasive colour was blackness - covering the darkest points of my room with sneaky, dancing light, which woke up monsters, crippling with the awareness of dead bodies under paths of cemetery, knocking on the windshields with grandparents memories, with dim and incomprehensible guiltiness occulting all with a dirty dust. During puberty, all, what whispered from my blood became a second colour. Blackness and luscious vermilion fused, transubstantiated into soil, into roots, into stratum of mouldy leaves, into the forest. For then, my desire is the forest - when i make love, i lock inside treetops, crying birds and subterranean, fiery rivers nourishing the trees. I close my eyes.

 Indigo subdued my spectrum quite late, after birth of my daughters. It enveloped rest of shades, devoured the blackness. Tremendous and majestic lemniscus of longing wriggles indolently inside of me with submerged red wildness. It brought mellowness instead of primary colours`corpse, may verdure, storms scented of chlorophyll, regrets and miraculous moments of certitude. Sometimes, it strands debris of forgotten animals, sometimes decayed branches. When it hollows me with its calm current, at time to time it overgrows with magenta, lavishing shores, blossoming and almost congealing. At time to time it serves me little doomsdays, swallowing like primeval deity all, what it reared. 

Today yet, my femininity is a surface of magenta, diluted atropine of old world. To touch, to forgetting, to burn.


Without candy coloured cuteness.

sepia, biała pastela i węgiel na papierze 50x70 cm/ sepia, white chalk and charcoal on paper, 50x70 cm

wtorek, 13 sierpnia 2013

Ex Libris

Kolejny do portfolio, 4 prace z wymiarami 21x16 cm, tusz
Next to portfolio, 4 works with dimensions 21x16 cm, ink






poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Dla Sebastiana/ For Sebastian

I loves you Porgy 

  Zraniłam cię, przepraszam. Nie jestem oswojona, mam kocie drogi, lawę w sercu, duszę w zębach. Dopiero, gdy serce ci pęka, zostawia ślady po których do niego docieram, wtedy sklejam je na nowo, uszczelniając je płatami własnego i uważnie obserwując, czy nie ma nowych szczelin do wypełnienia. Przepraszam, nie potrafię w żaden inny sposób dostać się do środka, tylko tnąc je na kawałki i mieszając z moim. Przepraszam. Świeżo złożone nie ma jeszcze dość siły, by mnie odepchnąć, przytulam się do niego mocno, wnikam w nie, póki jest nadwrażliwe i tak bardzo kruche, lubię je w takim stanie, docieram wtedy do ciebie takiego, jakiego kocham. Przepraszam, ale jest wtedy tak bardzo żywe, tak bardzo żywe. Jeśli ze mną wytrzymasz, kiedyś w końcu całe przeniosę w ciebie i to ty będziesz je ostrożnie nosił i sklejał, tylko bądź ze mną. Jeśli nie, ja wciąż będę nosić twoje, zawsze będę do niego zaglądać. Chciałabym, żebyś był. I tu zaglądał. I żebyś mnie kochał. I żebyś mnie kochał. I żebyś mnie kochał

  I hurt you, i`m sorry. I am not tamed, i have my feline ways, there is a lava in my heart, there is a soul in my teeth. Just when your heart is breaking, it leaves the trail, which i may follow, i glue it together then, obturating it with my own lobes and carefully watching potential new apertures to accomplish. I`m sorry, i cannot get inside in any other way, only slicing them into pieces and blending them with mine. I`m sorry. Freshly composed hasn`t got enough strength to push me away, i snuggle to it deeply, trying to penetrate it, until it is hypersensitive and  so pretty tender, i like it in this condition, i reach to you then, to you, which i love. I`m sorry, but it is so alive then, it is so alive. If you last with me, once, i will move mine own into you, and you will carefully carry and glue it, just stay with me. If you will not, i will still carry yours, watching its carefully. I wish you stay. And read me. And love me. and love me. And love me

niedziela, 11 sierpnia 2013

Ból fantomowy/ Phantom pain


Obecność

 Głaszczę litery twojej obecności, dzielimy tu i teraz świecącą zielenią. Całuję chwilę, i potem kolejną, i kolejną

 Kilka dni temu coś poszło nie tak. Alkohol wypity przed snem zakłócił twój sygnał (teraz wiem, że nie potrafię bez ciebie spokojnie zasnąć). Zasypiałam więc w szukaniu, błądziłam rozrywając gęstniejącą w tętnicach pajęczynę, rozerwane miejsca natychmiast zarastały nową, krew jak korony drzew, obłoki liści, chiński lak, a więc zasypiałam szukając przejścia do ciebie, potem budziłam się, wygładzałam powierzchnię na której codziennie widzę cię jakby w odbiciu, chociaż to bardziej tafla, która niezmącona udostępnia obraz, zasypiałam i budziłam się, zasypiałam. Przyszło ze snem, zwabione wydobywającym się ze mnie płomieniem. Przytulało się ciepłą powierzchnią swojego dziecięcego ciała, było tak dotykalne, cielesne i śmiertelne, pozbawione duszy zastępowanej potrzebą ciepła, że przerażona, odepchnęłam je od siebie i zniknęło. Przez kolejne interwały nocy przychodziły do mnie różne zwierzęta, wilgotne późną nocą i czarne, czarne, ale dziecko nie wróciło.

 Jest we mnie płomień, ogień, który dla ciebie niosę. Zabieraj go codziennie, nie zostawiaj wijących się bezpańsko w przestrzeni smug, bo jak rekiny ściągają do mnie koszmary. Bądź

The Presence

 I am stroking the letters of your Presence, we are sharing here and now with glowing greenery. I am kissing a moment, and then another one, and another

 Few days ago something went wrong. Alcohol drunk before a sleep deranged your signal ( now i know, that i cannot go calmly to sleep without you ). So, i was falling asleep in looking for, i was wandering and rending the getting thicker spiderweb in my arteries, torn pieces immediately encroached with new one, blood like branches of the Tree, clouds of leaves, lacquerware, so, i was falling asleep looking for the passage towards you, then i was waking up, polishing the surface on which i see you every day like in the mirror (although it is more like the Tract, which makes images available, when it is serene ), i was falling asleep and i was waking up, i was falling asleep. It came with a dream, attracted by the flame distilling from me. It snuggled to me with its warm surface of childish body, it was so palpable, so fleshy and so mortal, devoid of the soul substituted with longing of warm,  i was being scared of and barged it past, at least, it faded away. During succeeding intervals of the night different animals were coming to me, humid from late night and dark, dark, but the child didn't come back.

 There is a flame in me, the Fire, which i carry for you. Take it everyday, don't leave wiggly, stray streaks in a space, because of the nightmares like sharks coming around me. Just be

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Arteria

  Pytasz, jak cię widzę tej nocy, która wciąż jest dla mnie jak otwarty pokój (nie piszę "widziałam", bo wciąż widzę cię równie mocno - zostawiłeś ślad siebie, który zrósł się z najważniejszą częścią mnie, jestem trochę tobą), a więc zastanawiasz się, jak cię widzę, gdy zmierzch w zmierzch pod powiekami czuję ten sam odruch w sercu, a  palce lepią się od gwiezdnego pyłu osiadającego w gęstniejącej krwi, pulsującej niepokojem jak neony nocnych klubów. Gdy wszystko zastyga, przepływają obrazy (niezmienne, więc muszą istnieć - od wtedy adoruję teorię strun), męski tors faluje widmem, wydycham pustynny piasek z płuc, mam poparzony język i przełyk, słowa są jak popiół, gdy próbujesz zadawać pytania, a w głowie wirują mi strzępy rzeczy. W miejscu serca, na którym położyłam dłonie, krystalizuje się obraz ostry i czysty,
pocałuję je zaraz i będę to robić co wieczór, łapczywie połykając twój rozszarpany oddech. Wciąż wstydzę się potworów przywołanych opuszkami palców na moim karku, gdy śniąc o potędze, przyciągasz do siebie moją głowę.
Widziałam drzewa połyskujące tysiącem liści na twojej skórze, gdy płonęłam łaską pełna, a ty przyjmowałeś mnie w milczeniu (wciąż chcę zapamiętywać najdrobniejsze zmiany w twojej przestrzeni). Wślizguję się wtedy w ciebie moją krwią, jesteśmy zwierzętami, posiadamy zęby, języki i dusze, spraw, żebym była zwierzęciem, tak bardzo smakujesz żelazem.
  Najjaśniej (i najcieleśniej) widzę moment, gdy mnie wypełniasz, zamykam oczy i patrzę na ciebie poprzez skazy na płatkach, duszne rytmy przekraczania, rytuały ran otwierania i misteria końca i początku - nigdy nie byłam tak bardzo nasycona i nigdy więcej tak nie rozkwitałam.

 Nawet teraz, gdy niewielka ilość światła sprawia, że przez chwilę majaczymy widmami, jestem tak blisko jak to możliwe, zwijam się w kłębek i przytulam do czystych kości, do szpiku kości, marząc o chwili przemiany, gdy twoje logiczne dłonie tak stanowczo i metodycznie pozbawiały mnie skóry. Zbieram każdy rozrzucony w słowach fragment, kolekcjonuję obrazy miejsc widziane twoim wzrokiem (tak, twoje oczy są jak brzytwy- moje stają się ich zapamiętanym odbiciem, gdy próbuję robić zdjęcia ), gdy jesteś blisko (czasami myślę, że to przeczucie ciebie to szaleństwo) wprowadza się we mnie światło. Wciąż czuję delikatną konstrukcję twojej duszy i to najmroczniejsze z twoich zwierząt, przez nią zasnute (gdyby twoja dusza wpłynęła w kobietę, kochałabym kobietę, jeśli wybierze drzewo, wsłucham się w jego rzekę ).



  Możliwe, że tam, gdzie wciąż widzę kierunek, już od dawna nic nie ma. Gdy tracę z pola widzenia kolejne stopnie, poprzez które ciebie dotykam, wpadam w panikę. Głaszczę szczeliny, przepuszczające światło. 

Rozszarpuję pyskiem rzeczy

something

 You ask me, how i see you that night, which is still an open room for me ( i don`t write "saw", because i`ve still seen you equally clearly - you left a mark of self and it coalesced with my core, i am a bit like you, now ), so, you bethink, how i see you, when dusk to dusk under my lids, i feel this same impulse in my heart and my fingers are viscid from a stardust fallen into thickening blood pulsating of unrest like night club`s neons. When everything congeals, images are flowing ( immovable, so they have to exist - since then i adore String theory ), male torso undulating as spectrum, i`m exhaling desert sand from my lungs, my tongue and throat are burned, words are like ashes, when you tried to ask questions and scraps of things are spinning in my head. In place of heart, where i put my palms, the image bright and sharp is crystallizing, 
i`m going to kiss it soon, she will do it every evening, voraciously swallowing your torn breath. I am still ashamed of the monsters invoked by your finger tips on my nape, when during dreaming about the will, you pulled  in my head. 
 Trees shimmering of thousand leaves on your skin, when i was burning full of grace, and you took me in silence (i still want to remember the smallest movements in your space ). slithering into you with my blood then, we are animals, we have teeth, tongues and souls, make me animal, you taste iron so much.
 The brightest ( and the most fleshy) is the moment, in which you accomplish me, closing my eyes, will look at you through scars on petals, sultry rhythmes of transgressing, rituals of open wounds and the end and the beginning`s mysteries - i`ve never been so sated and i haven`t blossomed any more.

 Even now, when scant dose of light makes, that we`re looming by visions, i am as close as it`s possible, coiling and huddling to clean bones, to the core, dreaming about the moment of transmutation, when your logical hands explicitly divested me of  skin. i pick up every fragment strewn around, i collect images of places seen by your sight (yes, your eyes are like razors - mine become their memorized reflection, when i try to take a shots), when you are close (sometimes i think that this conviction of you  is just a madness), the light comes. I still feel fragile construction of your soul and this darkest from your animals, veiled by it ( if your soul flows  into woman, i would love woman, if it opts for tree, i will listen to its river ).


 But it`s possible, that there is nothing, where i see the direction. When i lose sight of subsequent points, through which i touch you, i panic. I stroke translucent cracks and crevices.

I`m tearing things 


tusze na papierze, 50x55 cm/inks on paper, 50x55 cm

piątek, 26 lipca 2013

Wdowa/ The widow

no light, no light


tusz na papierze, 45x70 cm/ ink on paper, 45x70 cm

Chciałam  napisać o woalce z róż i cykucie pod językiem, to nie jest ważne. Nadchodzi sierpień, czas na ciemne rytuały podziału.

I wanted to write about veil of roses and cicuta virosa under my tongue, this is not important. The August is coming, it`s the time for dark rituals of division.

czwartek, 25 lipca 2013

Cisza/The silence

 Gdy wpychano jej głowę pod lodową ciszę, jeszcze przed ostatnim haustem powietrza pomyślała o odciskach palców na swoim karku. Zanim zanurzyła się w najpiękniej rozkwitającej truciźnie, gdy bezsilność przestała wreszcie rozszarpywać to, co w niej zostało, a na siatkówce duszy wyświetlił się ostatni z najdroższych obrazów, umarła. Studnia w której dała się pochować zarosła lustrem kry. Latem odbijała soczyste niebo. Archiwum krwiobiegu, linie papilarne jak karmazynowa rzeka, migoczące obrazy z drżących, napiętych słów. Żal.

Tu, na powierzchni, gdy odzyskuję głos i jesteś na wyciągnięcie ręki, chcę być blisko, jak najbliżej.
Muszę wrócić do studni. 

When her head was pushed beneath the ice silence, yet before the last single draught of air, she thought about finger prints on her nape. Before she immersed herself into the most beautifull blossoming poison, when at least, her impuissance ceased to claw things remaining inside, and when on her soul's retina the last from the dearest images was illuminated, then she died. The well, which became her grave, was overgrown by the tafle of  ice floe. It mirrored succulent sky in the summer. The archive of bloodstream, finger prints like crimson river, scintillating images from shivery, hectic words. The sorrow.

Here, on the surface, when i'm retrieving my voice and you are for the asking, i want to be close, as close as possible.
I had to go back to my well.


   

czwartek, 18 lipca 2013

Animus

...do przygarnięcia, do sprzedania, dla nienawiści, dla kochania, ...
...to embrace, for sale, to hate, for love, ...


Animus, oils on canvas, 31x25 cm

motto

niedziela, 14 lipca 2013

Łóżko/ The bed

 Kiedyś nawiedzała mnie bezsenność. Święcący w pełni księżyc budził mnie przez kilka dni w tygodniu i zaślepiał okruchami świadomości, wyrwanymi z codzienności, rosnącymi noc w noc lśniącym źródłem rzeczy nierozwiązywalnych i bez powrotu. Tylko w nocy słyszałam w sobie ten szelest niepokoju, zwiastun rzeczy takich, jakimi są, gdy rozbierzemy je z dodatkowych znaczeń, sentymentów i złudzeń. Bałam się tych nocy. Nie chciałam dać się ponieść kolejnej pełni. Wszystko się zmieniło. Nauczyłam się sypiać dobrze. Czasami tylko, ciągnę za sobą łóżko pełne szeleszczącego niepokoju.

 Once, I was haunted by insomnia. Full moon woke me up for few days a week and it dazzled me with crumps of awareness torn from reality, which grew with every next night, lustrous fountain of unresolvable things with no return.  Just at night, I heard this rustle of unrest, omen of things as they are, when we stripped them from additional  meanings, sentiments, delusions. I was afraid of these nights. I didn`t want to lose control with next full moon. Everything has changed. I learnt how to sleep well. Sometimes only, i draw along the bed full of  rustling unrest. 


Łóżko, tusz na papierzem 50x70 cm/ The bed, ink on paper, 50x70 cm





piątek, 12 lipca 2013

Szczerość/ Sincerity

 Obejrzałam sobie Marinę Abramovic w Smithsonian's Hirshhorn Muzeum, przeczytałam jej manifest, połknęłam zafascynowana wszystko natychmiast, kilka dni dojrzewało pestkami we mnie, a teraz rośnie.

 Dwa lata temu, w sierpniu, coś się we mnie zamknęło, a z tym czymś i ja otulać się zaczęłam przed światem. Twarzą w twarz, okiem do oka, sercem do serca, otwieram się niezwykle rzadko, ale jak już się otwieram, to cały ten zgiełk w środku wylewam w rzeczywistość, pomyślałam więc, że emocje stwarzają chaos, a chaos rani innych, którzy stają się nagle celem tego nieporządku, a gdy ranię innych to znaczy, że przestaję panować nad tym swoim chaosem i nie ma sensu się więcej wylewać. Uciszyłam więc wszystko, stuliłam, skrępowałam, klucze powyrzucałam, serce zaczęło służyć wreszcie jako część ciała, nie kardiogram duszy. Pomyślałam, że pora tworzyć umysłem, nie sercem, broń boże nie duszą. Nie dodawać osobistych wtrętów (sztuka niech broni się sama), nie pozwalać sobie na tani sentymentalizm (to nieprofesjonalne i większość dobrze rokujących absolwentów ASP tak nie robi), tresować technikę, malować z nutką bezczelności. Pogubiłam się. Nie chcę tak. Nie lubię sztuki wykalkulowanej. Mam w nosie, że nie jestem dobrze rokującym artystą młodego pokolenia. Nie interesuje mnie, że jestem obsesyjna i nieefektowna. Chcę być szczera i wycofana, oglądać innych z mojego kącika w 38 metrowym mieszkaniu, nie dorobić się depresji jak moja mama, i nie żałować ani jednej rzeczy, która do mnie w życiu przyszła. I czasami nie bać się, że ranię, gdy pokazuję pracę i zamieszczam słowa-klucze. I niech to głupie serce wciąż będzie kardiogramem duszy.

P.S. Ponieważ Dafne uwiera mnie nieziemsko i nie mogę na nią patrzeć ( powinnam zawsze wkładać siebie w pracę ), na wypadek, gdyby ktoś chciał ją kupić i już zbierał drobne -), informuję, że praca chwilowo będzie niedostępna, ponieważ będę próbowała ją naprawić, tak bardzo, jak to tylko możliwe

Poniżej manifest Mariny Abramovic, który zawrócił mnie na odpowiednią orbitę:

 I saw Marina Abramovic at Smithsonian's Hirshhorn Museum, I read her manifest, I swallowed all immediately - seeds of this, incubated inside of me for few days, now are growing up.

 Two years ago, on August, something closed, and with this something, I began wrapping up self against the world. Face to face, eye to eye, heart to heart, I open extraordinarily seldom, but when i`m opening self at least, all that tumult inside overflows in reality, so I thought, that my emotions create chaos, and chaos hurts others, who suddenly become the purpose of this mess, so when i hurt others, it means that i cannot control this flowing disorder and there`s no sense to open anymore. So, I shut up this all, muted it, trammeled it, I threw away rest of keys, finally, my heart began to serve as a part of body, not cardiogram of the soul. I thought, that this is the time to create by mind, not heart, god forbid! the soul. No adding personal attachments ( the art should defends itself ), no affording for cheap stardust ( it is unprofessional and majority of promising graduate Academy of Fine Arts students don`t do it), to train/tame skills, to paint with a hint of insolence. I got lost. I don`t want so. I don`t like calculated art. I am fed up with i am not promising artist of young art. I don`t care that i am obsessive and ineffective. I want to be sincere and mute, look at others from my 38 meter flat, don`t be depressed like my mother and don`t regret anything, what came and what will come to me in my life. And sometimes don`t be afraid that i may hurt someone, when i show my works and key-words. And let this silly heart still be my soul`s cardiogram.

P.S. Because Dafne pinches me extremaly and i cannot look at her ( i should always put myself into my works ),so in case that someone would to buy her, I inform you, that it will be temporarily unavailable, cause i will try to retrieve it.

Manifest of Marina Abramovic, which turn me around on right orbit

1. Artysty kierowanie własnym życiem:

- Artysta nie powinien okłamywać siebie ani innych 
- Artysta nie powinien kraść pomysłów/ideii innych artystów 
- Artysta nie powinien iść na kompromis ze sobą lub w odniesieniu do rynku sztuki 
- Artysta nie powinien zabijać innych ludzkich istnień 
- Artysta nie powinien czynić z siebie idola 
- Artysta nie powinien czynić z siebie idola 
- Artysta nie powinien czynić z siebie idola

2. Stosunek artysty do miłości w życiu:

- Artysta powinien unikać zakochiwania się w innym artyście 
- Artysta powinien unikać zakochiwania się w innym artyście 
- Artysta powinien unikać zakochiwania się w innym artyście

3. Stosunek artysty do erotyki:

- Artysta powinien rozwijać/(w sensie kreować???? ) erotyczny punkt widzenia na świecie 
- Artysta powinien być erotyczny 
- Artysta powinien być erotyczny 
- Artysta powinien być erotyczny

4. Stosunek artysty do cierpienia: 
- Artysta powinien cierpieć 
- Z cierpienia przychodzi najlepsza praca 
- Cierpienie przynosi zmiany 
- Poprzez cierpienie artysta przewyższa własnego ducha 
- Poprzez cierpienie artysta przewyższa własnego ducha 
- Poprzez cierpienie artysta przewyższa własnego ducha

5. Artysty stosunek do depresji: 
- Artysta nie powinien mieć depresji 
- Depresja jest chorobą i powinna być leczona 
- Depresja nie jest produktywna dla artysty 
- Depresja nie jest produktywna dla artysty 
- Depresja nie jest produktywna dla artysty

6. Artysty stosunek do samobójstwa: 
- Samobójstwo jest przestępstwem przeciwko życiu 
- Artysta nie powinien popełniać samobójstwa 
- Artysta nie powinien popełniać samobójstwa
- Artysta nie powinien popełniać samobójstwa

7. Artysty stosunek do inspiracji: 
- Artysta powinien zaglądać głęboko w siebie dla inspiracji 
- Im głębiej w siebie zagląda, tym bardziej uniwersalnym się staje 
- Artysta jest universum 
- Artysta jest universum 
- Artysta jest universum

8. Stosunek artysty do samokontroli: 
- Artysta nie powinien kontrolować swojego życia 
- Artysta powinien mieć totalną kontrolę nad swoją pracą 
- Artysta nie powinien kontrolować swojego życia 
- Artysta powinien mieć totalną kontrolę nad swoją pracą

9. Stosunek artysty do przejrzystości: 
- Przejrzystość znaczy być otwartym 
- Przejrzystość znaczy dawać 
- Przejrzystość znaczy przyjmować 
- Przejrzystość znaczy być otwartym 
- Przejrzystość znaczy dawać 
- Przejrzystość znaczy przyjmować 
- Przejrzystość znaczy być otwartym 
- Przejrzystość znaczy dawać 
- Przejrzystość znaczy przyjmować

10. Stosunek artysty do symboli: 
- Artysta tworzy swoje własne symbole 
- Symbole są językiem artysty 
- Język musi być więc tłumaczony 
- Czasami jest trudno znaleźć klucz 
- Czasami jest trudno znaleźć klucz 
- Czasami jest trudno znaleźć klucz

11. Stosunek artysty do ciszy: 
- Artysta musi rozumieć ciszę 
- Artysta musi stworzyć przestrzeń dla ciszy, by wejść w swoją pracę 
- Cisza jest jak wyspa na środku wzburzonego oceanu 
- Cisza jest jak wyspa na środku wzburzonego oceanu 
- Cisza jest jak wyspa na środku wzburzonego oceanu

12. Stosunek artysty do samotności: 
- Artysta musi znaleźć czas dla długich okresów samotności 
- Samotność jest ekstremalnie ważna 
- Z dala od domu 
- Z dala od pracowni 
- Z dala od rodziny 
- Z dala od przyjaciół 
- Artysta powinien przebywać przez długie okresy czasu pod wodospadami 
- Artysta powinien przebywać długie okresy czasu u stóp eksplodujących wulkanów 
- Artysta powinien przebywać długie okresy czasu obserwując rwiste rzeki 
- Artysta powinien przebywać długie okresy czasu patrząc na horyzont, gdzie ocean i niebo się spotykają 
- Artysta powinien przebywać długie okresy czasu patrząc na nocnym niebie

13. Przewodnik artysty o stosunku do pracy: 
- Artysta powinien unikać chodzenia do pracowni każdego dnia 
- Artysta nie powinien traktować planu pracy tak, jak to robi pracownik banku 
- Artysta powinien odkrywać życie i pracę tylko kiedy idea przychodzi do niego we śnie lub podczas dnia jako wizja, która wyłania się niespodzianką 
- Artysta nie powinien powtarzać samego siebie 
- Artysta nie powinien być nadproduktywnym 
- Artysta powinien unikać swoich własnych artystycznych skażeń/profanacji 
- Artysta powinien unikać swoich własnych artystycznych skażeń/profanacji 
- Artysta powinien unikać swoich własnych artystycznych skażeń/profanacji

14. Dobytek artysty:

Buddyjscy mnisi radzą, że najlepiej jest posiadać dziewięć rzeczy w swoim życiu:

1 szatę na lato 
1 szatę na zimę 
1 parę butów 
1 żebraczą miskę na jedzenie 
1 moskitierę 
1 modlitewnik 
1 parasolkę 
1 matę do spania 
1 parę okularów, jeśli są potrzebne 
- Artysta powinien sam zdecydować się na własne minimum rzeczy, które powinien posiadać 
- Artysta powinien mieć więcej i więcej z tego co mniej i mniej 
- Artysta powinien mieć więcej i więcej z tego co mniej i mniej 
- Artysta powinien mieć więcej i więcej z tego co mniej i mniej

15. Lista przyjaciół artysty: 
- Artysta powinien mieć przyjaciół, którzy podnoszą go na duchu/wznoszą jego ducha? 
- Artysta powinien mieć przyjaciół, którzy podnoszą go na duchu/wznoszą jego ducha? 
- Artysta powinien mieć przyjaciół, którzy podnoszą go na duchu/wznoszą jego ducha?

16. Lista wrogów artysty: 
- Wrogowie są bardzo ważni 
- Dalai Lama powiedział, że łatwo jest mieć miłosierdzie dla przyjaciół, ale dużo trudniej mieć je dla wrogów 
- Artysta musi nauczyć się wybaczać 
- Artysta musi nauczyć się wybaczać 
- Artysta musi nauczyć się wybaczać

17. Różne scenariusze śmierci: 
- Artysta musi być świadomy swojej własnej śmiertelności 
- Dla artysty nie tylko jest ważnym jak przeżywa życie, ale także jak umiera 
- Artysta powinien oglądać symbole w swoich pracach, żeby znaleźć znaki różnych scenariuszy śmierci 
- Artysta powinien umierać świadomie bez lęku 
- Artysta powinien umierać świadomie bez lęku 
- Artysta powinien umierać świadomie bez lęku

18. Różne scenariusze pogrzebu: 
- Artysta powinien przekazać przed pogrzebem instrukcję, tak by wszystko było w taki sposób, jak chce 
- Pogrzeb jest dla artysty ostatnim skrawkiem sztuki przed odejściem 
- Pogrzeb jest dla artysty ostatnim skrawkiem sztuki przed odejściem 
- Pogrzeb jest dla artysty ostatnim skrawkiem sztuki przed odejściem